Własny mechanik czy serwis zewnętrzny? Gdzie przebiega granica opłacalności

Pytanie pojawia się zwykle w tym samym momencie: firma ma już kilka maszyn, faktury za serwis układają się w wyraźną pozycję w kosztach, a właściciel liczy, że zatrudnienie własnego mechanika byłoby tańsze.

Rachunek na pierwszy rzut oka wychodzi korzystnie. Roczny koszt etatu bywa niższy od rocznej sumy faktur serwisowych, a mechanik na miejscu reaguje natychmiast. Problem w tym, że to porównanie zestawia dwie rzeczy, które nie są tym samym – i dlatego w praktyce najlepiej działa model mieszany.

Co daje własny mechanik

Trzy rzeczy, których serwis zewnętrzny nie da nigdy.

Czas reakcji liczony w minutach. Drobna usterka usunięta od razu nie zamienia się w przestój. Przy sprzęcie pracującym codziennie ta różnica jest realna.

Obsługę bieżącą wykonaną na czas. Smarowanie, filtry, poziomy, drobne regulacje, kontrola węży – prace, które nie wymagają kwalifikacji specjalistycznych, ale wymagają regularności. Zlecane na zewnątrz są nieopłacalne, a pomijane kosztują najwięcej.

Znajomość konkretnych maszyn. Mechanik, który jeździ tym sprzętem od dwóch lat, wie, która maszyna grzeje się przy pełnym obciążeniu i którą trzeba obserwować. To wiedza, której nie da się kupić z zewnątrz.

Czego własny mechanik nie zastąpi

Granica nie przebiega wzdłuż umiejętności człowieka, tylko wzdłuż dostępu do narzędzi i danych.

Oprogramowanie producenta. Odczyt wszystkich sterowników, testy aktywne, kalibracje, kodowanie części po wymianie, aktualizacje. Licencje są kosztowne, wydawane osobno dla każdej marki i wymagają odnawiania. Przy parku złożonym ze sprzętu kilku producentów utrzymanie takiego zaplecza we własnej firmie zwykle nie ma uzasadnienia ekonomicznego.

Przyrządy pomiarowe. Zestawy manometrów z szybkozłączami, oscyloskop do sygnałów czujników i magistrali, kamera termowizyjna, przepływomierze, stanowiska probiercze. Bez nich diagnoza sprowadza się do wymiany kolejnych części, aż objaw zniknie – metody kosztownej i, w sprzęcie ciężkim, bardzo kosztownej.

Powtarzalność. Serwis zewnętrzny widzi ten sam model w kilkudziesięciu egzemplarzach rocznie. Rozpoznaje typowe usterki po objawach i wie, które rozwiązania są trwałe, a które wracają po pół roku. Jeden mechanik w jednej firmie tej próby nie zbierze.

Co wymaga przyrządów, a nie rąk

Najlepiej widać to na hydraulice, bo to układ, w którym objawy są mylące, a części drogie.

Typowa sytuacja: maszyna traci siłę po godzinie pracy, a rano działa normalnie. Możliwych przyczyn jest kilka – zużyta pompa, przecieki wewnętrzne w siłownikach, zawór przelewowy, zanieczyszczony olej. Bez pomiaru wydajności pod obciążeniem i ciśnień w punktach kontrolnych rozstrzygnięcie sprowadza się do zgadywania, a każde nietrafione zgadnięcie to kilkanaście tysięcy złotych i kolejny tydzień.

Podobnie z sytuacją, w której po wymianie pompy awaria wraca po kilkuset godzinach. Przyczyną nie jest wadliwa część, tylko zanieczyszczenia, które zostały w układzie i po naprawie ruszyły w obieg. Rozstrzyga to analiza próbki oleju, a nie oględziny – dlatego firmy prowadzące serwis układów hydraulicznych zaczynają od pomiaru i badania oleju, a dopiero potem mówią o wymianie podzespołu.

Pomiar ciśnienia w układzie hydraulicznym maszyny manometrem kontrolnym

Model mieszany – jak go poukładać

W firmach z parkiem od pięciu do kilkunastu maszyn najlepiej sprawdza się prosty podział.

Własny warsztat przejmuje obsługę bieżącą: przeglądy codzienne i okresowe w zakresie materiałów eksploatacyjnych, smarowanie, wymianę filtrów i olejów, drobne naprawy mechaniczne, wymianę węży, kontrolę stanu technicznego przed rozpoczęciem pracy.

Serwis zewnętrzny wchodzi z diagnostyką i pomiarami, naprawami wymagającymi oprogramowania, obsługą aparatury paliwowej, regeneracją podzespołów i przeglądami okresowymi wymagającymi protokołu.

Kluczowy warunek, o którym się zapomina: obie strony muszą korzystać z tej samej historii serwisowej. Rejestr prowadzony osobno przez mechanika i osobno przez serwis jest wart mniej niż jeden wspólny, nawet gdyby był to zwykły arkusz z kolumnami: maszyna, motogodziny, data przeglądu, wykonane czynności, usterki powtarzające się.

Jak sprawdzić, gdzie jesteś

Przejrzyj faktury serwisowe z ostatniego roku i podziel je na dwie grupy: prace, które własny pracownik mógłby wykonać przy podstawowym wyposażeniu warsztatu, oraz te, które wymagały diagnostyki, przyrządów albo stanowiska.

Jeśli pierwsza grupa jest wyraźnie większa, etat prawdopodobnie się zwróci – płacisz obcej firmie za prace, które da się wykonać u siebie. Jeśli przeważa druga, zatrudnienie mechanika kosztów nie obniży, bo i tak trzeba będzie dokupić usługę z zewnątrz, tyle że do rachunku dojdzie etat.

Ten podział warto zrobić raz w roku, bo granica się przesuwa – wraz z wiekiem maszyn i z tym, jak dużo elektroniki mają w sobie kolejne kupowane egzemplarze.

Diagnostyką, pomiarami i naprawami maszyn budowlanych, rolniczych i leśnych – również we współpracy z warsztatami zakładowymi klientów – zajmuje się między innymi HMS Machinery.